Jak tu trafiliśmy
Sycylia była na naszej rodzinnej mapie planów podróżniczych po wysłuchaniu audiobooka „Sycylijczyk”. Pewnie żaden mieszkaniec tej wyspy nie uwierzyłby nam, że ściągnęło nas tu nie słońce, Syrakuzy, Taormina, czy też wymyślona postać Vito Corleone, ale sycylijski Janosik – Salvatore Guliano z malutkiej miejscowości Montelepre w górach.
Sycylia jest dobrze skomunikowana poprzez trzy lotniska a tanie loty z Polski powodują, że jest dostępna dla coraz większej liczby rodaków. Przyjechaliśmy z wyobrażeniami zbudowanymi na podstawie książki o krętych ścieżkach, wysokich górach, dla włoskiej kuchni i po zapach siarki z Etny. Nie dotyczyły nas przepychanki o leżak na plaży, bo w morzu głównie nurkowaliśmy albo pływaliśmy rowerem wodnym. Nie wypowiem się na temat hotelowej kuchni oraz warunków w hotelu bo stanowiły margines a większość posiłków jedliśmy w lokalnych „cucina”.
Palermo to nie turystyczny raj
Wybraliśmy się na podbój miasta autem z wypożyczalni – najmniejszym możliwym czyli Smart z pełnym pakietem ubezpieczeniowym, żeby nie stresować się tamtejszą „kulturą” jazdy.
Miasto ma zróżnicowaną architekturę gdzie zauważycie wpływy arabskie, przepych Baroka, bogate mozaiki, ale również upadające kamienice. Nasz plan na zwiedzanie obejmował tylko kilka godzin więc konieczne „must have” zwiedzaliśmy w lejącym się z nieba żarze:
- Fontanna Pretoria,
- Katedra, Kościół św. Cateriny,
- Via Vittorio Emanuele,
- bazylika w Monreale,
- katakumby Kapucynów z 8 tys zmumifikowanych zwłok ludzkich,
Nie mogliśmy odmówić sobie jak zwykle kuchni sycylijskiej. Niestety rekomendowane uliczne jedzenie na słynnych bazarach, poczeka do naszej następnej wizyty. Zawitaliśmy do restauracji z kuchnią lokalną, żeby nasze kubki smakowe oszalały – zupa z cukini, królik duszony z owocami, pasta, grillowane warzywa … I tyle z typowego notatnika turysty.
Jak działa sycylijska mafia
Ja moje podróże opisuje albo poprzez własne doświadczenia, albo spostrzeżenia dotyczące życia miejscowych. Palermo zostanie w mojej głowie jako miasto z dyskretnym uśmiechem mafii w tle. Oczywiście jest to moja zupełnie subiektywna opinia, nie poparta w żadnych innych źródłach. Otóż poza gotówkowymi płatnościami, pomnikiem ku czci ofiar Cosa Nostry – zauważyłam mnóstwo zniszczonym albo częściowo opuszczonych kamienic w samym centrum miasta, części najbardziej turystycznej i reprezentacyjnej. Pierwsze moje myślenie było takie, że centrum zasiedla biedota i imigranci. Jednak w tych samych miejscach były również kamienice, które właśnie remontowano na wysoki standard więc ta teza trochę się wyklucza. Uknułam teorię, że kamienice te celowo są doprowadzane do takiego stanu, ludzie „zachęcani” do ich opuszczenia, tak aby już w niskiej wartości mogła przejąć je mafia i przywrócić „świetność” oraz upłynnić nieruchomość na rynku wtórnym.
Sycylijskie drogi pokonane smartem
Chaos i brud tego miasta pozwolą bardziej docenić rodzinny klimat małych miasteczek. W naszym przypadku to było Montelepre, oddalone o 60 km od stolicy. Dotarliśmy tutaj krętymi drogami, gdzie wyminięcie aut jest wyczynem. Niedziałająca nawigacja i wskazówka z internetu sprzed dwóch lat oraz wyobrażenia jakie sobie zbudowaliśmy – to był cały nasz ekwipunek. Trafiliśmy do kawiarni gdzie mieszkańcy w głośnej rozmowie, w towarzystwie dzieci i śmiechu spędzali popołudnie. Zwołani przez kelnera ustalili ulicę gdzie mieszkał nasz bohater. Następnie w pizzerii podczas oczekiwania na jedzenie wskazano nam dokładną lokalizację i kierunek. Prowadzeni byliśmy jeszcze przez kilka osób, które z wielką życzliwością i zaangażowaniem towarzyszyli nam w naszym celu. Cel ten sprawił, że podróż ta zamieniła się w fascynującą.
Nasze prywatne odkrycia
- lody w maślanej bułce, pizza z szynką i orzechami włoskimi, caffe freddo,
- cannoli, wędzona riccotta, arancini (ryżowe kulki nadziane różnymi typami nadzienia),
- zasady poruszania się w południowych krajach mają swój sens, żadnych linii ciągłych, przerywanych, zbędnych znaków i ograniczeń, zasady jazdy i parkowania na zderzak oraz konieczności włączania się siłowego do ruchu, po krótkim czasie, wydają się logiczne.
Jak Sycylia to Etna
Zaskoczyła nas różnica temperatur, ale ciepłą kurtkę dostaniesz przed wjazdem na wulkan. Krajobraz jest księżycowy, zapach siarki wokół, wrażenia niesamowite.
Ciekawostki:
Salvatore Giuliano, bohater tej wyprawy, w 1947 roku napisał list do prezydenta Harry’ego Trumana z propozycją, by Sycylia oderwała się od Włoch i przyłączyła do USA jako 49. stan. Odpowiedzi nie dostał.
Arancini kontra arancine — w Katanii są stożkowe i nazywają się arancino, bo kształtem naśladują Etnę; w Palermo okrągłe i żeńskie: arancina. Spór jest tak poważny, że w 2016 r. musiała się w nim wypowiedzieć Accademia della Crusca, włoski odpowiednik Rady Języka Polskiego.











