Siłaczka. O kobiecej roli, która może rozbić związek

Siłaczka. O kobiecej roli, która może rozbić związek

Silne kobiety nie urodziły się niezniszczalne

Musiały dużo przejść i wycierpieć, aby przybrać zbroję. Niczego nie potrzebują tak, jak szansy, by poczuć się słabą i małą w ramionach mężczyzny, który im na to pozwoli.. (zaczerpnięte z bloga Ona&On). Przytaczam ten cytat gdyż dał mi inspirację do napisania poniższego tekstu. Odnoszę się do postawy jaką przybiera wiele z nas. Łączymy rolę dobrej matki, żony, kochanki, przyjaciółki, organizatorki mimowolnie przejmując część zadań, które są typowo męskie lub śmiało mógłby je wykonać mężczyzna. Z dobroci i troski przejmujemy coraz więcej obowiązków, nie myśląc o sobie ani o tym jak zaczyna odbierać nas – nasz partner.

Im więcej, tym mniej

Z czasem oczywistym staje się, że radzisz sobie świetnie sama i nie potrzebujesz pomocy. Ty również o nią nie prosisz, bo przecież jesteś silna! Więcej z siebie dajesz a zaczynasz dostawać coraz mniej. Otoczenie przyzwyczaja się do tego, że dajesz radę a ty nawet cieszysz się gdy inni to zauważają.

Dlaczego kobiety „bluszcz” mają łatwiej

Widzisz taką kobietkę uwieszoną na facecie, bez swojego zdania, niezbyt angażującą się i szlak jasny Cię trafia. Co ona ma w sobie? Ano właśnie droga „siłaczko”. Ma w sobie zdolność wzbudzania w facecie poczucia, że jest potrzebny. Ta mała „bezbronna” ptaszyna prosi oraz mówi, że nie potrafi. A on właśnie tego potrzebuje.

Siłaczka nieświadomie rozbija związek

Taka obserwacja dotyczy mnie osobiście oraz wynika z rozmów prowadzonych w centrum rozwodowym. Jesteśmy siłaczkami i podejmujemy się kolejnych zadań aż w końcu przychodzi przesilenie lub przebudzenie. Uświadamiamy sobie, że też jesteśmy ważne i więcej już nie jesteśmy w stanie unieść. Zaczynamy ten fakt komunikować albo popadać we frustrację. Niestety jedną z konsekwencji jest często ucieczka partnera. Ucieczka – dosłownie do innej kobiety, ucieczka we własny świat, ucieczka w nałogi. Nie rozumie dlaczego się „zmieniłyśmy”. A Ty się nie zmieniłaś tylko zaczynasz wracać do siebie.

Czy jest na to rada?

Spokojnie się zastanów jak wygląda Twoje życie, czy masz przestrzeń dla siebie, czy koniecznie wszystko musisz zrobić sama, doceń pomoc innych mimo, że ty zrobiłabyś to lepiej. Rozstanie nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem, rozwód to ostateczność więc przebudź się i wpuść w swoją codzienność trochę bluszczu.  

Udostępnij

Share on facebook
Facebook
Share on linkedin
LinkedIn

Dołącz do rozmowy

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

boskosc
Życie

„Boskie” przemyślenia

Jesteśmy tuż po szczególnym czasie Wielkanocy. Katechizm określa ją, jako święto świąt.  Stąd też w mojej głowie zrodziła się tematyka Boga.(Więcej o świętach i

CZYTAJ DALEJ »
Barbara Jacińska

KATEGORIE WPISÓW

Subskrybuj