Każdy z nas powinien zostać Shirley Valentine

Każdy z nas powinien zostać Shirley Valentine

Robimy to co musimy a nie to co chcemy, wmawiając sobie, że tak właśnie jest dobrze.

To historia o zwyczajnej gospodyni domowej, której nijakie życie po jednej decyzji – odzyskuje barwę. Bohaterka pierze, sprząta, gotuje, a swoje rozterki powierza ścianie. Życiowe przesłanie tej sztuki dotyczy zarówno kobiet i mężczyzn. Od życia nie da się uciec, ono Cię dopadnie w nieoczekiwanym momencie. Zabija nas ciężar niewykorzystanego życia. Większość z nas umiera na długo przed tym zanim śmierć nas dopadnie, tracąc marzenia, motywacje, cele.

Główny wątek – Shirley jako żona i kobieta

-” Dlaczego go nie rzucę? Pyta ściana – O, bo ja się boję. Boję się, że za ścianą nie ma już dla mnie miejsca”. To jest podstawowa obawa w podjęcia kroków do odzyskania życia. Zaszyci w schematy, przyzwyczajenia przestajemy zauważać co dzieje się za oknem. Rutyna jest bezpieczna, ale ograniczająca.

Pojawia się też wątek dzieci

  • Córki, od której oczekuje zrozumienia, a tak naprawdę jest tylko auto- matką na usługach córki.
– „Czy to jest naprawdę moje życie? Czy ja naprawdę to przeżywam? Tyle się szykowałam. Cały miesiąc sprzątałam, zmywałam, gotowałam, układałam w zamrażarce…. W sklepie sportowym dałam się wcisnąć w bikini. Debilka! I nagle zwierzyłam się córeczce! A ona powiedziała: Ej, stara! Nie skacz z tego dachu bo skręcisz kark! Zostań tu, zapisz się do koła emerytów i hoduj bratki! -Dzieci mają wyjątkową umiejętność odbierania człowiekowi odwagi i wiary w siebie. Po prostu wyjątkową”
  • Syna, który szuka swojej drogi życiowej i nie boi się eksperymentować. W gruncie rzeczy okazuje się bardzo podobny do Shirley.
– „No, dobre rady! To trzeba umieć tak się niczym nie przejmować i robić to, na co ma się ochotę. Brajan?! Całe życie. Robił tylko to, na co miał ochotę! Ale może tak trzeba? Może tak trzeba żyć? Niczym się nie przejmować i robić to, na co ma się ochotę. Może się tego trzeba nauczyć?”

Shirley uzmysławia swoją wartość w oczach innych

Spotyka szkolną koleżankę, której całe życie zazdrościła urody, inteligencji, a tymczasem tamta całe życie zazdrościła Shirley nonszalancji i buntu jaki miała w sobie jako młoda dziewczyna. Jednak największy przełom przychodzi w świadomości Shirley ze strony zupełnie nieoczekiwanej. Sąsiadki, plotkary, którą niezbyt lubi. -„Daje mi taki mały pakunek. Ładnie to jest zapakowane. Mówi: – Szirley, ja to kupiłam dawno, dawno temu, i czy ty masz pojęcie, że przez te wszystkie lata ja w ogóle nie miałam odwagi tego przemierzyć? Jaka ty jesteś fantastyczna. Tak trzeba żyć! Trzeba się odważyć i tak żyć! Ty jesteś nadzwyczajna. Jak ja ci zazdroszczę? I odwraca się, i wychodzi! Ściana, jak mi się zrobiło głupio! -Odpakowuje to. Koszula nocna. Ale jaka? Ściana! Taka była ta koszula, że ja też nie miałam odwagi jej przymierzyć. Jedwab. No, to po pierwsze. Prawdziwy jedwab. To, że to jest prawdziwie, to widać na pierwszy rzut oka, że to to jest prawdziwe… – A potem poszłam do lustra i zaczęłam w nim szukać kobiety, którą zobaczyła we mnie Dżilian. No, szukałam i szukałam… A potem pomyślałam, że to w ogóle nie ma znaczenia, że ja tej kobiety nie widzę. Najważniejsze jest to, że ktoś w to uwierzył”

Najlepsze rzeczy dzieją się nieoczekiwanie

Właśnie tak jest w życiu, że najlepsze rzeczy dzieją się nieoczekiwanie a pomoc przychodzi często ze strony, której się nie spodziewamy. Sztuką jednak jest pozwolić sobie na to nieoczekiwanie, zejść z utartej drogi, zaryzykować dla okazji, która się na  niej pojawia. W przypadku Shirley kluczową decyzją był wyjazd z koleżanką na wakacje do Grecji, ale rzecz nie w wyjeździe, ale  samym procesie podjęcia decyzji, zrobienia kroku w kierunku swoich marzeń. Dotychczas Shirley wyjeżdżała w to samo miejsce, realizując plany męża, a nie swoje. – „Jestem jeszcze jedną głupią babą, która szuka wrażeń, emocji, przygód. Co mi źle? W tej kuchni?” – „Jadę i pierwszy raz w życiu będę robiła wszystko to, na co nigdy nie miałam odwagi. Będę się kąpała. Opalała. Jadła oliwki! Ja nienawidzę oliwek! Ale się ZATNĘ i będę je jadła! I będę sobie mówiła: Szirlej jest nieźle!” Po co człowiek dostaje tyle marzeń, emocji? Nie żeby odłożyć je na półkę i przestać być sobą.

To ja byłam twoją żoną, to ja byłam mamą a teraz jestem Shirley Valentine.

Tak brzmi ostatnie zdanie Shirley. Tak też kończę ten tekst – byłam żoną, byłam matką, byłam córką, byłam przyjaciółką, a teraz jestem Barbarą. Odkrywam jak żyć.   Więcej monologu Shirley znajdziecie na stronie https://krystynajanda.pl/dorobek/shirley-valentine/?fbclid=IwAR1hk53ZrfYVSvLib-75Yc2hoY_Rd2faDcu4uJT0JPldhlrdHEePTLz78Ss    

Udostępnij

Share on facebook
Facebook
Share on linkedin
LinkedIn

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Barbara Jacińska

KATEGORIE WPISÓW

Subskrybuj

 

Wczytywanie