Z czym się kojarzy Afryka? Najczęściej z upalną pogodą, suszą, biedą, czarnoskórymi mieszkańcami, pustynią, wielbłądami, wojnami domowymi i dziką przyrodą. Jako zachodnia cywilizacja nie wyobrażamy sobie, że można tam znaleźć jakieś wzorce kulturowe i wartości dla siebie.
Trudno sobie wyobrazić, że ta kolebka ludzkości wniosła coś więcej do naszej cywilizacji niż tylko najstarsze ślady człowieka i dowody ewolucji gatunku homo sapiens. A jednak tam w Afryce – konkretnie Etiopii przekonałam się, że zachowania społeczne, kultura bycia z innymi jest rozwinięta i ma swój specyficzny charakter – a wszystko to dzięki filiżance kawy.
Rytuał picia kawy, jak wszystko w Afryce, jest nieśpieszny i jest najważniejszym punktem dnia. Kawę parzy kobieta ubrana w tradycyjną białą suknię zwaną szamma. Biel stroju wykończonego haftowanymi ornamentami jest przeciwieństwem zakurzonego otoczenia wokół. W miejscu parzenia kawy unosi się zapach aromatycznych traw, ziół, kadzidła. Kawa jest tłuczona w moździerzu i następnie zalewana wrzątkiem w glinianym dzbanku, który odstawiany jest na ogień. Praca ta jest wykonywana z wielką uwagą i ma się wrażenie, że nie ma w tym momencie ważniejszej rzeczy.
Po kilku minutach kawę podaję się w małych naczyniach z dużą ilością cukru. Jednorazowy ceremoniał trwa do dwóch godzin i powinno się wypić co najmniej 3 filiżanki kawy. Czas ten ubrany jest w rozmowy, plotkowanie, wzajemnie przebywanie ze sobą i uważność.
Dla mnie to był cudowne doświadczenie – trochę mistyczne, przesycone aromatem, życzliwością i na zawsze zrobiło ze mnie fana ziaren z Etiopii. Z jego perspektywy, pamiętając kwaskowaty posmak kawy, inaczej oceniam ten kraj.





