Dlaczego podróże kształcą. Jak w Wenezueli poznałam granice wytrzymałości

Dlaczego podróże kształcą.

Podróże kształcą – słyszymy tak często ale najlepiej przekonać się o tym na własnej skórze. Krajem, który pomógł mi poznać granice mojej wytrzymałości i strachu była Wenezuela.

To był końcowy etap mojej kilkunastodniowej podróży do Ameryki Południowej. Jechałam z wyobrażeniami o ulicach pełnych pięknych kobiet (Wenezuela ma na swoim koncie najwięcej tytułów miss świata) a zastałam ulice pełne politycznych graffiti uwielbiających Chaveza i kolejki ludzi stojących z kartkami za żywnością. Jednak nie o powrocie do czasów komuny chcę opowiedzieć.

Jak poznałam swoje granice? Wycieczka pod wodospad Salto Angel

Jedną z nich było dotarcie do granicy wytrzymałości fizycznej. Wenezuela to przyrodniczo bardzo ciekawy region. Tropikalny las, tajemnicze Tepui  (sześciany gór wystające z nizin z krajobrazem niemalże księżycowym)  i liczne wodospady, w tym ten najwyższy na świecie o nazwie Salto Angel. I właśnie wyprawa do niego okazała się największym wyzwaniem. Akurat wtedy panowała susza i wody opadały w tempie kilkudziesięciu centymetrów na dobę. Byliśmy więc jedną z ostatnich grup turystów, którym w tamtym czasie udało się dotrzeć wgłąb dżungli pod wodospad. Płynęliśmy łodzią pod prąd rzeki przez ponad 6 godzin, często przepychając łódź po mieliźnie, część odcinków drogi pokonując pieszo brzegiem rzeki. Widoki na wyrastające formy skalne, brunatną wodę, bogactwo ptactwa i roślin po 4 godzinie już nie wystarczały. Zmęczenie narastało a do pokonania była jeszcze wspinaczka na wodospad.

Gdy dotarliśmy do podnóża góry, po krótkim odpoczynku wspinaliśmy się jeszcze godzinę żeby zobaczyć to cudo. Cudo z racji suszy okazało się wąskim strumykiem wody ale adrenalina i radość zdobycia go była wyjątkowa. Następnie pozostało nam zejść w dół w szybkim tempie do tymczasowego noclegu w środku dżungli, zanim zapadnie noc. Zejście to po skałach, kłączach drzew i wysokiej wilgotności okazało się prawie ponad moje siły. Wtedy pierwszy raz w życiu poczułam się skrajnie wyczerpana, ze zmęczenia widziałam przez mgłę, pot zlewał czoło a nie mogłam odpuścić tempa bo słońce już zachodziło. Miałam wrażenie, że moje nogi i ręce nie współpracują z resztą ciała a głowa wołała spać.

Uczucie to zapamiętam do końca życia. Dzięki Wenezueli mogę docenić wszystkich tych ludzi, którzy przekraczają swoje granice zdobywając szczyty i oceany. Dziękuję Ci Wenezuelo

PS.

Nocleg w hamaku, z uzbrojonymi strażnikami przy ognisku, z odgłosami dżungli, czernią nocy i największą liczbą gwiazd jakie widziałam w swoim życiu trafił na moją listę przeżyć bezcennych.

Udostępnij

Share on facebook
Facebook
Share on linkedin
LinkedIn

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

boskosc
Życie

„Boskie” przemyślenia

Jesteśmy tuż po szczególnym czasie Wielkanocy. Katechizm określa ją, jako święto świąt.  Stąd też w mojej głowie zrodziła się tematyka Boga.(Więcej o świętach i

CZYTAJ DALEJ »
Barbara Jacińska

KATEGORIE WPISÓW

Subskrybuj