Jestem właścicielem firmy. Czasem się boję, czasem jestem zmęczony. Ale idę dalej.

Własna firma – zadanie wyzwanie

Wielu z Nas przedsiębiorców i przedsiębiorczyń kiedy zaczynało prowadzić firmę, myślało, że to będzie spełnienie marzeń. Własna działalność miała dać Ci wolność, niezależność i możliwość pracy na własnych zasadach. I rzeczywiście — to wszystko masz. Ale masz też coś, o czym rzadko mówi się głośno: strach, odpowiedzialność, samotność i codzienną walkę.

Czego właściciele firm boją się najczęściej?

Boję się o przyszłość.
Czy rynek nie zmieni się szybciej, niż zdążę zareagować? Czy klienci zostaną ze mną? Czy poradzę sobie z nowymi regulacjami, podatkami, kosztami pracy?

Boję się o ludzi, których zatrudniam.
Mam świadomość, że nie odpowiadam już tylko za siebie. Za moimi pracownikami stoją ich rodziny, zobowiązania, marzenia. Każda decyzja, którą podejmuję, może wpłynąć na ich życie.

Boję się popełnić błąd.
Wielu z nas nie ma marginesu na poważne pomyłki. Jedno nietrafione posunięcie może wywołać lawinę problemów — finansowych, prawnych, wizerunkowych.

Boję się wypalenia.
Bo przecież zakładałem firmę z pasji. A dziś? Czasem mam wrażenie, że pochłonęła mnie biurokracja, zarządzanie kryzysami, walka o płynność. A gdzie w tym wszystkim miejsce na radość?

Co frustruje właściciela firmy na co dzień?

➡️ Biurokracja, która kradnie mój czas.
➡️ Opóźnione płatności od klientów, które zaburzają plany.
➡️ Problemy z rekrutacją — trudno znaleźć ludzi, którym naprawdę zależy.
➡️ Konieczność bycia specjalistą od wszystkiego — od finansów po marketing.
➡️ Presja otoczenia: „rozwijaj się szybciej”, „zatrudniaj więcej”, „wchodź na nowe rynki”.
➡️Brak zrozumienia: bliscy i znajomi, nie prowadzący biznesu nie rozumieją presji wewnętrznej i zewnętrznej jaką masz. Gdy idzie Ci dobrze, często zazdroszczą oceniając po pozorach.
➡️”Odczłowieczenie” – rola przedsiębiorcy to użyteczność dla innych, dawanie innym wartości, rozwiązań, wyznaczanie celów i zapominanie, że za wszystkim stoi CZŁOWIEK. Nikt się Ciebie nie pyta „Jak się masz”, co więcej sam o tym też zapominasz i nie dajesz sobie prawa do błędu, do emocji, do braku działania.

 

A jeśli firma ma kilku właścicieli?

W teorii dzielimy odpowiedzialność, wspieramy się nawzajem, uzupełniamy kompetencje. Bardzo często zaczynając współpracę w dobrej wierze, nie zastrzegliśmy w umowie Spółki działania na wypadek kryzysu. 
W praktyce — pojawiają się zupełnie nowe źródła frustracji:

➡️ Różnice w wizji i celach
Każdy właściciel ma swoją perspektywę, swoje priorytety i swoje tempo. Dogadanie się co do kierunku rozwoju firmy bywa trudniejsze niż negocjacje z największym klientem.

➡️ Nierówne zaangażowanie
Zdarza się, że jedna osoba wkłada serce i całe dnie w rozwój firmy, podczas gdy inna traktuje biznes jako poboczny projekt. To rodzi napięcia, rozczarowania i poczucie niesprawiedliwości.

➡️ Problemy z podejmowaniem decyzji
Kiedy decyzje wymagają zgody kilku osób, proces się wydłuża. Traci na tym dynamika działania, a czasem i szanse rynkowe.

➡️ Trudności w rozdzieleniu odpowiedzialności
Gdy coś idzie źle — kto zawinił? Gdy jest sukces — kto zasłużył na większe uznanie?
Takie pytania potrafią podświadomie niszczyć nawet najlepsze relacje.

➡️ Ryzyko konfliktów osobistych
Relacje biznesowe mieszają się z emocjami osobistymi. Brak rozmów o trudnościach, skrywane pretensje lub niejasno ustalone zasady współpracy mogą w końcu wybuchnąć.

A co jeśli…

Co jeśli… moje zdrowie odmawia mi posłuszeństwa?

Przez lata byłeś w trybie działania: zawsze gotowy, zawsze dostępny.
Ciało jednak zaczęło wysyłać sygnały, których nie da się zignorować.

Co możesz zrobić?

  • Przestać udawać, że jesteś niezniszczalny. Zdrowie to twój największy kapitał.
  • Zbudować system, który działa bez ciebie.  Procedury, zespół, automatyzacje — firma nie może być twoim zakładnikiem.
  • Zmienić rytm pracy. Mniej „muszę”, więcej „chcę” i „potrzebuję”.
Co jeśli… straciłem zapał?

Na początku miałeś ogień.
Dziś czasem czujesz pustkę. Firma działa, ale jakby… bez emocji.

Co możesz zrobić?

  • Dać sobie prawo do kryzysu. To normalne.
  • Odpocząć naprawdę. Bez udawania, że weekend z laptopem to odpoczynek.
  • Zadać sobie nowe pytania. Co mnie dziś naprawdę inspiruje? Czego potrzebuję? Czy pora zmienić coś w firmie lub w sobie?
  • Szukam nowej iskry. Może nowy projekt? Nowy rynek? A może czas na całkowicie nową drogę?
Co jeśli… nie dogaduję się ze wspólnikami?

Na początku wszystko było jasne. Mieliście wspólny cel, zaufanie, energię do działania. Z czasem coś zaczęło się zmieniać. Inne wizje rozwoju. Inne priorytety. Ciche pretensje. Coraz trudniejsze rozmowy.

Co mogę zrobić?

  • Nie zamiatać pod dywan. Czas na szczerą, trudną rozmowę, zanim frustracja rozbije firmę od środka.
  • Skorzystać z mediatora lub doradcy biznesowego. Czasem potrzebujemy kogoś neutralnego, by pomóc nam znów się usłyszeć.
  • Podjąć decyzję o rozstaniu. Lepiej rozstać się niż trwać w układzie, który niszczy wszystkich.

Jak właściciel firmy może pomóc sam sobie?

  • Zbuduj swoje wsparcie. Mentor, coach, grupa przedsiębiorców — nie musisz wszystkiego dźwigać sam.
  • Deleguj i ufaj. Bez zespołu nie da się rosnąć ani zdrowo funkcjonować.
  • Daj sobie prawo do błędów. Sukces buduje się na poprawianiu własnych pomyłek, nie na perfekcji.
  • Dbaj o siebie fizycznie i emocjonalnie. Jesteś najważniejszym „zasobem” firmy. Zadawaj sobie pytanie „PO CO” to wszystko robię.
  • Ustal granice. Twoje zdrowie psychiczne nie jest mniej ważne niż wyniki sprzedaży.
  • Rozmawiaj ze wspólnikami szczerze. Jeśli trzeba — ustal zasady od nowa albo zdecyduj o rozstaniu.
  • Pamiętaj, po co to wszystko zacząłeś. Wracaj do źródła swojej motywacji — tam jest twoja siła.

Prowadzenie firmy to niezwykła podróż.

Pełna wyzwań, ale i szans. Pełna ciężaru, ale i ogromnej satysfakcji. Jeśli ktoś jest właścicielem firmy i czasami czuje zmęczenie czy rezygnację — to całkowicie naturalne. To nie oznacza słabości. To oznacza, że jest człowiekiem. I właśnie w tym tkwi jego prawdziwa siła. Ale za tym jest coś jeszcze głębszego.

Większość przedsiębiorców nie zakłada firmy wyłącznie dla pieniędzy czy prestiżu. Za decyzją o wzięciu losu w swoje ręce często stoi wewnętrzna potrzeba tworzenia, pragnienie wpływu, chęć pozostawienia po sobie śladu. Chcą być częścią świata, który zmieniają — choćby na swoją małą skalę. W sercu wielu z nich tli się też poczucie odpowiedzialności, które często wynoszą z domu rodzinnego albo potrzeba sprawdzenia się i udowodnienia własnej wartości. W rodzinnych stronach nauczyli się, że praca ma sens wtedy, gdy niesie wartość innym. Że prawdziwy sukces to nie tylko osiągnięcia materialne, ale dobro, które przekazują dalej.

Nauczyli się, że:

  • warto być uczciwym, nawet gdy nikt nie patrzy,
  • warto dawać z siebie więcej, niż się oczekuje,
  • warto mieć odwagę zaczynać od nowa, gdy zajdzie taka potrzeba.

To są ich największe zasoby — nie pieniądze, nie kontakty, nie wiedza techniczna — ale wartości, które noszą głęboko w sobie.

I właśnie te wartości pozwalają właścicielom biznesu przetrwać trudniejsze dni.

Bycie przedsiębiorcą to w gruncie rzeczy akt wiary. Wiary w siebie. Wiary w innych ludzi. Wiary w to, że to, co tworzą, ma sens, nawet jeśli nie zawsze od razu widać efekty.

Dlatego w chwilach wątpliwości warto przypominać sobie, że ta droga ma głębsze znaczenie. Że każdy kryzys, każda porażka i każdy sukces budują coś więcej niż tylko firmę.

Budują człowieka.

Udostępnij ten wpis:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O mnie

Barbara Jacińska

Cenię głębokie i autentyczne relacje.
W wolnym czasie podróżuję, nurkuję i doświadczam życia. Życie to moje hobby.

barbara jacińska (1)

Kategorie

Rekomendowane wpisy