Islandia

Podróżnicze „must be”

Spragniona podróży i przyrody w czasie ograniczającego nas COVIDu, wyruszyłam wreszcie w podróż z listy marzeń. Tym razem Islandia. Ponad 4 godziny lotu i trafiasz do niezwykłej nordyckiej krainy. Każdego dnia inny krajobraz i ogrom wrażeń. Podróżowałam w okresie lata i dnia polarnego, więc słońce dostępne jest prawie 24 h na dobę. Muszę mieć co najmniej 7 aniołów gdyż trafiłam na wspaniałą pogodę i świetnych współtowarzyszy podróży ale podstawowym warunkiem udanej wyprawy jest odpowiednie ubranie i świadomość panujących tam warunków klimatycznych.

To musisz uwzględnić:

  • bardzo dobra odzież przeciwdeszczowa  (wiecie te tysiące czegoś tam na mm powierzchni naprawdę się sprawdza i skutecznie osłania od deszczu i wiatru)
  • spodnie trekkingowe
  • polar przeciwwiatrowy
  • bielizna termo aktywna
  • lornetka, która ułatwi obserwację przyrody
  • buty trekkingowe
  • strój kąpielowy (do kąpieli w przydomowych albo ogólnodostępnych baniach geotermalnych)
  • czapka i rękawiczki
  • komin chusta lub szalik
  • okulary i kremy przeciwsłoneczne

Możesz zaopatrzyć się:

  • suszarka do butów
  • alkohol (miejscowe ceny są zabójcze a dostęp bardzo ograniczony do wybranych punktów, na stacjach benzynowych znajdziecie tylko piwo (2,2%)

Zaskoczy Cię:

Kraina Elfów

Duża część Islandczyków wierzy w elfy czyli ukrytych ludzi. Wierzenie te w praktyce ujawniają się w podejmowanych decyzjach np. administracyjnych czy też projektowanych pracach budowlanych. Tematem tym zajmowało się między innymi BBC oraz naukowcy (https://icelandnews.is/islandia/islandzki-antropolog-istnieja-dowody-na-obecnosc-elfow,

https://icelandnews.is/islandia/ciekawostki-islandia/informacje-o-elfach-przydatne-w-planowaniu-drog

Nie oceniając czy te wierzenia są zasadne, czy nie-  to na pewno pokazują jedną wartość, jaką mają w sobie Islandczycy tj. niezwykłe poszanowanie przyrody.

Energia prawie w 100 % pochodzi ze źródeł odnawialnych a ciepło w prawie 90 % ze źródeł geotermalnych. W tym srogim kraju ciepło z geotermii wykorzystuje się zimą również do ogrzewania chodników. Jeszcze w latach 40 – tych ogrzewano tam głównie węglem, a w Reykiaviku mieli smog więc to praktycznie ekologiczna rewolucja.

Przemieszczając się po wyspie najczęstszym widokiem będą wypasające się owce albo konie islandzkie. Ta odmiana podobna trochę do kuca jest również duża atrakcję turystyczną – miłośnicy jazdy konnej POWINNI skorzystać z możliwości przejażdżki w tak pięknej naturze. Zaskoczyć Was mogą również liczne pola golfowe. Podobno – co 8 Islandczyk gra w golfa.

Garść historii

Pierwszymi osadnikami byli Wikingowie oraz Celtowie a władza początkowo sprawowana była przez zgromadzenie ludowe wolnych obywateli Althing. Wojna domowa w XIII wieku spowodowała poddanie się Islandii królowi Norwegii, następnie przeszła w ręce Danii. Islandia to królowa sag – ksiąg gdzie opisano dzieje pierwszych rodów osiadłych na wyspie w języku staroislandzim. Islandczycy to naród znany z powszechnego zamiłowania do literatury, chęci samodzielnego pisania oraz bardzo wysokiego czytelnictwa.

Dzięki Islandczykom odkryta i skolonizowana została Grenlandia. W 1904 roku ustanowiono autonomie kraju. Islandia ostatecznie stała się niepodległym państwem w 1918 roku, jako królestwo połączone unia personalna z Danią.

Trzeba jednak wiedzieć, że Islandczycy lubią porównywać się do dawnych wikingów. Ich odwieczna niezależność jest jedną z czołowych cech islandzkiej tożsamości, a postępująca równość i tolerancja mają swoje początki właśnie w średniowiecznej demokracji.

Islandczycy stawiani są równieź za wzór w kwestii równouprawnienia kobiet. http://miedzykulturowa.org.pl/czytelnia/artykuly/sagi-islandzkie-czego-o-wspolczesnej-islandii-mozemy-sie-z-nich-dowiedziec/

Współcześni Islandczycy są w stanie czytać w oryginale 1000-letnie sagi. To język, którym posługiwali się Wikingowie tysiąc lat temu.

Mój plan podróży

Dzień pierwszyGolden Circle

To najbardziej rozpoznawalna trasa i doskonały przedsmak tego co kryje w sobie ten kraj.  Park Narodowy Doliny Thingvellir miejsce atrakcyjne przyrodniczo ale też ważne historycznie dla Islandczyków, tutaj w 1944 roku proklamowano niepodległość kraju i zbierało się zgromadzenie narodowe wolnych obywateli. Przechodząc wzdłuż doliny zobaczycie przykład typowy drewniany dom islandzki a spacer kończy wodospad – Goðafoss

Drugim punktem złotej trasy są gejzery i przede wszystkim regularnie eksplodujący na wysokość kilkunastu metrów Strokkur.

Na koniec potężny, kaskadowy  Złoty Wodospad – Gullfoss, który kiedy świeci słońce obdarzy Was widokiem kilku tęczy. Tutaj pierwszy raz wpadłam w prawdziwy zachwyt.

Dzień drugi – w kierunku Półwysep Snaefellsnes leżący na północny zachód od Reykjaviku.

Pierwszym punktem była plaża Ytri Tunga gdzie udało się zobaczyć dwa gatunki fok. Opis występujących fok znajdziecie na tablicy przy wejściu na plażę. Na plaży leżało również też ciało martwego płetwala karłowatego (ang. minke whale). Kolejne miejsce to wąwóz Raudfeldsgja zwanego Jaskinią Trolla – tutaj była bardzo wietrznie. Warto zatrzymać się w  starej rybackiej miejscowości Arnarstapi, gdzie znajdziecie dobre fisch and chips ale przede wszystkim piękne klifowe wybrzeże. Następnie Djupalonssandur i wrak rozbitego u jej brzegów kutra rybackiego. Na koniec pomknęliśmy na przejażdżkę wokół półwyspu, której zwieńczeniem była najbardziej fotogeniczna i znana z przewodników góra Kirkjufell (ang. Arrowhead Mountain)  w towarzystwie wodospadu Kirkjufellsfoss.

Dzień trzeci – Glymur

Drugi pod względem wysokości (198m) wodospad Islandii – Glymur – dla mnie top 1 tej wyprawy. Warto wybrać trudniejszą i bardziej urozmaiconą trasę z dwukrotnym przejściem przez strumień – po belce i wpław. W tym miejscu pomyślałam sobie, że podobne widoki czekają w Nowej Zelandii i tak rozszerzyłam listę planowanych podróży.  

Dzień czwarty – Reykjavik i rejs na wieloryby, wulkan Fagradallsfjall

Rehkjavik to kameralne miasteczko portowe, stolica Islandii. W godzinach porannych, przy pięknej słonecznej pogodzie wypłynęliśmy na rejs po otwartym oceanie. Wieloryby obdarzyły nas swoim towarzystwie bardzo łaskawie. Pokazało nam się kilka  płetwali karłowatych. Jeżeli to były wielorybice to na pewno były w ciąży lub karmiły – ta żeńska część gatunku przez całe swoje życie albo karmi albo jest w ciąży a urodzone maleństwo waży 450 kg.

Pod koniec rejsu pojawił dużo większy Humbak , który wyskoczył z wody i obrócił się w powietrzu –NIESAMOWITE. Moje top 2 tej wyprawy. Po rejsie czas na powłóczenie się ulicami miasta.   

Późnym popołudniem dotarliśmy na  wulkan Fagradallsfjall, który jest bardzo aktywny – niestety nie w ten dzień. Dla nas pluł tylko dymkiem ale dooglądałam sobie jego erupcję na licznych filmach . https://www.youtube.com/watch?v=WayFe5HFT7E

Dzień piąty – trekking po lodowcu Solheimsjokull

Na początek dnia wodospad – Skogafoss, rozległy i imponujący. Później pojechaliśmy w kierunku Vik i tam trekking po lodowcu Solheimsjokull. Wejście z przewodnikiem, który zaopatrzy was w niezbędny sprzęt, poinstruuje technicznie i opowie o „życiu lodowca”.  Bez raków nie próbuj przedrzeć się po lodzie.  Dla mnie top 3 tej wyprawy. Niesamowite przeżycie ale najbardziej pouczająca życiowa lekcja. Kiedy widzisz jak szybko wytapia się lodowiec (średnio 1 m na miesiąc) zdajesz sobie sprawę jak bardzo ważne jest zadbanie o ziemię. Wyjechałam z podstawowym postanowieniem, że będę żyć bardziej ekologicznie. Na teraz mogę ograniczyć spożywanie mięsa. (Czy wiecie, że za największą część emisji gazów cieplarnianych w ramach rolnictwa odpowiada właśnie hodowla zwierząt) oraz zmniejszać temperatury ogrzewania domu. W przyszłości pewnie auto elektryczne.

Na trasie mieliśmy też wspaniałą czarną plażę Reynisfjara oraz półwysep Dyrholaey – to tam zobaczycie maskonura. Przesympatycznego ptaka trochę przypominającego pingwina. Po trasie można jeszcze obejrzeć dwa wodospady: schowany w jaskini Gljufrabui i Seljalandsfoss – tutaj będziesz mieć okazje znaleźć się po „drugiej stronie lustra”. Jeden z nielicznych wodospadów, który można obejść dookoła.

Dzień szósty – lodowiec Vatnajokull i laguna lodowcowa Jokursarlon

Vatnajokull jest największym w Europie lodowcem. U jęzora lodowca utworzona jest laguna, po której dryfują lodowce oraz można wypatrzeć fokę i lisa polarnego. Po lagunie można zakupić rejs ambifią i z blika obejrzeć góry lodowe. Woda z utworzonej laguny spływa wprost do ocenu wyrzucając na brzeg odłamki lodowca – tak się tworzy słynna Breiðamerkursandur (zwana  Diamentową plażą). Niedaleko znajduje się nieco mniejsza lagunę Fjallsarlon, po której również można odbyć płatny rejs pontonem. Długi dzień zakończyliśmy wizytą w Park Narodowym Skaftafell, gdzie znajdują się różne trasy spacerowe. Ja wybrałam  podejście pod jęzor lodowca Skaftafellsjökull Ostatnią miejscem tego dnia był malowniczy kanion Fjadrargljufur.

Dzień siódmy – półwysep Reykjanes
W okolicach Reykjaviku znajdziecie kilka rownie malowniczych miejsc – krater Kerið, most między kontynentami, łączący płyty tektoniczne: eurazjatycką i północnoamerykańską. Następnie podjechaliśmy na wybrzeże podziwiać klify Valahnúkamöl oraz pole geotermalne Gunnuhver.  Dzień zakończyłam w słynnej Blue lagoon – największego SPA na Islandii. Wygrzałam ciało w wodach geotermalnych

Dzień ósmy – Reykjavik

Jeszcze jeden wodospad Urriðafoss i kolejne odwiedziny w Reykjaviku. Tym razem odkrywałam go kulinarnie. Skorzystałam z restauracji „Islenski Barnin” rekomendowanej w Trip advisor. Spróbowałam kultowej przystawki – sfermentowanego rekina (raczej ciekawostka niż uczta kulinarna) oraz tradycyjnej zupy islandzkiej jedzenie było przepyszne, ładnie podane a i ceny nie zabiły porównując np. do ryby nad polskim morzem. Polecam

Mam niedosyt w obserwacji życia lokalnych mieszkańców – tych w rozsianych po wyspie domkach nie widać. Wieczorna wizyta w lokalnej knajpie będzie odpowiednia gdyż większość z nich się spotyka w wolnym czasie jeżeli akurat nie pisze książki albo śpiewa w chórze. 

 

Udostępnij ten wpis:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O mnie

Barbara Jacińska

Piszę dla tych, którzy chcą świadomie wprowadzać pozytywne zmiany w swoim życiu – warto mnie czytać, jeśli szukasz inspiracji, odwagi i konkretnych impulsów do działania.

barbara jacińska (1)

Kategorie

Rekomendowane wpisy